Zakładki:
Odwiedzam i czytam
Przeżywam razem z nimi
|
niedziela, 04 lipca 2010

Uważają mnie za intelektualistę, ponieważ noszę okulary, a moje filmy za wartościowe, bo... trzeba do nich dopłacać.
— Woody Allen
sobota, 03 lipca 2010

Dziś będzie o innej karcie z tarota Osho.

Karta zatytułowana Zmiana jest Dużym Arkanem nr X, inaczej Kołem Fortuny. Ciągła, płynna, zmienność istniejąca w świecie, w którym u podstaw wszystkiego jest właśnie ciągłość procesów i zmian ciągle przebiegających- bez końca. Fundamentem istnienia w ogóle, istnienia wszystkiego jest nieprzemijające ciągłe płynięcie. Płynięcie implikujące zmienność. Była to powszechnie uznawana teoria charakteryzująca filozofię przed nadejściem myśli Sokratesa. Heraklit dowodził permanentnej obecności w świecie stałości oraz spójności wszystkiego wyróżniającej się potrzebą zmian- wszystko przecież płynie. Rozpoznawał i uznawał potrzebę istnienia sprzeczności-widział ją u podłoża wszystkich zachodzących procesów i zjawisk. To jako pierwszy właśnie Heraklit użył pojęcia logos, czyli wszechobecnego prawa- prawa rozumnego, które kieruje wszystkimi w istocie zmiennymi procesami.
Wszechświat to nieustanny ruch odbywający się w chwili zero. Wszystkie formy energetyczne tańczą w nieustannym tańcu zmienny. Nic w tym wszechświecie nie jest stałe. Wszystko jest procesem zmiany. Wszystkie rzeczy, które wydają się względnie stałe, ulegną prędzej czy później zmianie. Nawet najtwardsza materia zmienia się i ulega transformacji. Jest to nieustanny proces energetyczny, który ciągle się rozwija.
Umysł człowieka jest systemem zachowawczym. Za każdym razem próbuje utrzymać to, co już ma. Jest niechętny do zmiany. Każda zmiana wywołuje ruch, któremu umysł się opiera. Dlatego ego walczy z rzeczywistością. To przynosi pewnego rodzaju cierpienie. Każde przywiązanie jest niekorzystne, ponieważ sprawia ból w momencie utraty. Taki moment jest naturalny. Wszechświat jest jednym wielkim procesem transformacji, niemożliwe jest zatrzymanie ruchu. Jednak umysł sprawia cierpienie, kiedy traci rzeczy do których jest przywiązany.
Jesteśmy wszyscy; nawet siedząc we własnym fotelu w ciągłym ruchu, w gonitwie do miejsca w nas, do ciszy i zmiany, która czeka na odkrycie, nigdy nie stajemy w miejscu, nie zatrzymujemy się nawet na sekundę; kosmos nie może na nas czekać, życie aż do zwieńczenia nie zna stopów, ani pauz.
Mieszkają w nas tysiące ludzi, którzy byli przed nami; setki twarzy czekających na swoje pięć minut; oblicza czarne i białe, smutne, radosne, egzaltowane i nieobecne.
Nasze życiowe doświadczenia przybierają przeróżne formy, czasem są wyzwaniami stawianymi wprost, czasem życie delikatnie nas popycha w jakimś kierunku, a czasem…czasem wszystko trzęsie się, zmienia, wymyka spod kontroli i poddajemy w wątpliwość jakąkolwiek sensowność danych wydarzeń. Mamy poczucie, że to zbyt wiele jak na jednego człowieka, pojawia się lęk. Życie jest ciągłą zmianą, jest falą. Są przypływy i odpływy. Cykliczność jest częścią natury. Gorsze momenty są wpisane w ludzki los na tej planecie. Życiowe dołki to część naszego planu. Nie da się ich uniknąć. Mówi się, że tylko ten, kto nic nie robi, nie popełnia błędów. Nieprawda! Nic nie robiąc nie chronimy się przed błędami. One znajdą nas wszędzie. Błędy są częścią naszego żywota. Są nieuchronne. Im szybciej zdamy sobie z tego sprawę i damy sobie prawo do ich popełniania, tym szybciej uwolnimy się, od poczucia winy. Tym szybciej też odblokujemy zasoby energetyczne, które konsumuje ciągła ucieczka przed błędami i usprawiedliwianie swoich potknięć. Przyznać się do porażki i uśmiechnąć się do siebie pokonanej, nieudolnej, nieporadnej - to prawdziwa sztuka. I to czyni nas wielkimi, to zmienia każdą klęskę w cenne doświadczenie.
Każdy z nas rodzi się w konsekwencji, czego umiera. To niebywałe, że pierwsze wydarzenie w naszym życiu zwiastuje to ostatnie, że są one tak daleko a zarazem tak blisko. Wszystko z prochu powstaje i w proch się obraca. Ludzkie życie to wielki dar, jednak przerażające to jak kruchy. Po dniach złych przychodza dni dobre, raz się darzy a raz nie, fortuna kołem się toczy .. itp... wiele jest powiedzeń które możemy odnieść do naszej sytuacji. Każde z nich mówi o zmienności losu. Każdy ma swoją historię. Raz lepszą, raz gorszą. Raz dłuższą, raz krótszą. Raz ciekawszą, a raz nudniejszą. Moja historia jest jeszcze niedokończona. Jeszcze żyję i chcę żyć dalej. A los pisze moją historię. A więc kiedy wypadnie nam ta karta w odpowiedzi na jakieś pytanie musimy przyjąć do wiadomości, że nic nie jest przesądzone a wydarzenia, które będą miały miejsce mogą nas zaskoczyć.
piątek, 02 lipca 2010

Czasem, gdy wychodzę na spacer, przypinam do boku szpadę. Ale gdy napada na mnie bandyta, chowam broń i wyciągam laskę. Laska wzbudza litość.
— Woody Allen
czwartek, 01 lipca 2010

Tarot zafascynował mnie wiele lat temu i chociaż nigdy nie "sfiksowałam" na punkcie tych kart, zawsze pozostanie w mym sercu jako cześć mojej magicznej strony osobowości. Nie wierzę w ani dobro, ani zło Tarota. Dla mnie pozostaje on neutralny. Fascynacja tarotem nasila się i słabnie u mnie wraz z biegiem czasu. Mam kilka talii i wiele książek. Obecnie "moim konikiem" jest talia Osho Zen Tarot. Powróciłam sobie od dziś do zajmowania się kartami. Na początek pójdzie Wielki Arkan nr 2 - Kapłanka, Papieżyca, a w Osho Inner Voice.

Wewnętrzny Głos kojarzy mi się z intuicją. Co to właściwie jest intuicja? Intuicja to proces myślowy polegający na szybkim dopasowaniu danej sytuacji, problemu, zagadnienia do znanych już szablonów i zależności. Objawia się w postaci nagłego przebłysku myślowego, w którym dostrzega się myśl, rozwiązanie problemu lub odpowiedź na nurtujące pytanie. Często mylona jest z przeczuciem o podłożu emocjonalnym. Natura intuicji wynika z tego, że jest ona procesem podświadomym, którego nie można kontrolować, można jedynie dopuszczać lub odrzucać podawane przez intuicję rozwiązania. Jest ona procesem bardziej kreatywnym i działającym na wyższym poziomie abstrakcji w porównaniu do myślenia logicznego. To także wewnętrzny głos, przeczucia, szósty zmysł. Mówi się także o niej, że jest nieświadomą syntezą doświadczeń; myśleniem na skróty, bez racjonalnej analizy podejmujemy w kilka sekund decyzję. Intuicja to nic innego jak zwrócenie się do wnętrza, do „swojego centrum". Owszem, może w tym być nieco magii, czegoś, co jest niewytłumaczalne. Jednak w dużej mierze to inteligencja emocjonalna, czyli zdolność rozumienia siebie, swoich emocji, kontrolowania ich i kierowania nimi oraz umiejętność zrozumienia odczuć innych osób. I właśnie dzięki temu jest ona, w przeciwieństwie do magii – dostępna dla każdego. Przekonanie o tym, iż tylko kobiety mają intuicję, jest ochłapem rzuconym w przeszłości kobietom - jako rzekomo "głupszym od mężczyzn". Przypisano kobietom szósty zmysł jako rekompensatę za niedostatki inteligencji. Tymczasem badania dowodzą, że poziom inteligencji nie zależy od płci, podobnie jak nie zależy od niej intuicja. Pochwała "kobiecej intuicji" wiąże się z docenieniem przeczuć uważanych do niedawna za coś gorszego od logicznej analizy. Stereotyp istnienia kobiecej intuicji ma się wciąż dobrze i jest podtrzymywany przez liczne pisma, książki czy programy.Carl Gustav Jung twierdził, że całe ludzkie poznanie ma intuicyjny charakter. Tymczasem jeszcze w latach 60., głównie pod wpływem psychologii behawioralnej, kwestionowano istnienie przeczuć i intuicji. Obecnie większość psychologów twierdzi, że nieświadoma synteza doświadczeń (tak definiuje się intuicję) często wpływa na nasze postępowanie czy sądy. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego - po prostu umysł gromadzi więcej informacji, niż nam się wydaje. I w odpowiedniej chwili potrafi ich użyć. Stąd biorą się na przykład uprzedzenia wobec nieznajomych osób: pojawiają się one automatycznie jako reakcja na coś zapamiętanego i nie w pełni uświadomionego. Intuicja kobieca czy męska? Bez znaczenia. Ważne, by żyć w zgodzie ze sobą i podejmować decyzje, które świadomie uznamy za nasze, płynące z głębi naszego serca. Według współczesnej psychologii wręcz większa część codziennego myślenia, odczuwania i działania odbywa się bez udziału świadomości. Dlatego może czasami warto posłuchać naszego wewnętrznego głosu i posłuchać intuicji. Dziś naukowcy są skłonni przyznać, że aby podjąć dobrą decyzję, trzeba posłuchać zarówno rozumu, jak i intuicji. I dlatego wiedza o podświadomych procesach może się okazać niezwykle pomocna. Jeśli ktoś chce we właściwy sposób skorzystać z możliwości, jakie daje intuicja, musi dokładnie wiedzieć, kiedy można jej zaufać. Według mnie intuicja to nic innego, jak zdolność mózgu do przetwarzania informacji na podstawie obserwacji. Intuicją możemy nazwać zdolność przewidzenia jakiejś, jeszcze niedokonanej sytuacji. Czasem zjawisko to zachodzi w sposób bezwarunkowy, gdyż człowiek obserwując jakieś zjawisko, nie obdarza uwagą wszystkich czynników wpływających na dane zjawisko. Lecz wszystko jest rejestrowane i po jakimś czasie możemy dostrzec to, na co nie zwróciliśmy uwagi. Czasem dokonuje się to warunkowo, gdy tworzymy rekonstrukcje zdarzeń, bądź konstruujemy przyszłe zdarzenia. Z własnego doświadczenia wiem, że mózg, jak inne organy, działa sprawniej, gdy jest odpowiednio odżywiony i kiedy organizm jest po regeneracji. Wtedy wydolność fizyczna, jak również intelektualna człowieka wzrasta. Jeżeli chodzi o przebłyski, to nic innego, jak bardzo dobra wydolność mózgu, która u artystów, matematyków, fizyków przejawia się niesamowicie prawdziwą interpretacją zjawisk, która wiąże się z nowym odkryciem. Objaw ten czasem dzieje się bezwarunkowo, czasem nie mamy wpływu na niego. Nie jest on zanikiem świadomości. Mózg sam analizuje sytuację, która później przedostaje się do świadomości.
.
środa, 30 czerwca 2010
wtorek, 29 czerwca 2010

Jest to proces amplifikowania w swobodny, ale zorientowany ośrodkowo (centrycznie), sposób treści przejawionych świadomościowo, a wyłaniających się zza horyzontu świadomości podmiotu. Aby to było możliwe konieczna jest odpowiednia postawa. Trzeba niejako odwrócić się od świata zewnętrznego i zwrócić się w stronę świata wewnętrznego, wspierając równocześnie proces kojarzenia treści wokół pewnego jądra, w kierunku powstania większej całości znaczeniowej, w kierunku syntezy dopełniających się czy komplementarnych treści. (A.Kuźmicki)
Punktem wyjścia aktywnej imaginacji jest nieświadomość w swych aktualnych manifestacjach psychicznych: obrazu, fantazji, snu, afektu, głosu, emocji czy nastroju. Imaginujący koncentruje się na jakimś zjawisku psychicznym, np. na obrazie, kiedy „opróżnił” – aktem woli – swą świadomość z innych treści. Jego dusza – jako „naczynie” – musi być zamknięta („vas bene clausum”, jak mawiali alchemicy). Zatrzymany w ten sposób obraz zaczyna się stopniowo przemieniać. Imaginujący musi go obserwować. Teraz dochodzi do decydującego kroku: on sam musi znaleźć się w tym obrazie, w przedstawionej przezeń sytuacji (np. nawiązać dialog z pojawiającymi się w nim postaciami). Jeśli imaginujący zaczyna od jakiegoś afektu, to stara się go zwizualizować, przemienić w obraz – upersonifikować (np. nienawiść – w postać czarownicy. Wszystkie pojawiające się fantazje i skojarzenia są notowane. Aktywna imaginacja może dokonywać się także za pośrednictwem rysowania, malowania, modelowania, rzadziej tańca. Wyłaniające się przy tym obrazy mogą przeciwstawiać się świadomym oczekiwaniom w formie niespodziewanej, z dużą dozą autonomii. (Interpretacja tych obrazów następuje w drugiej kolejności). Imaginowane obrazy należy starać się zrozumieć i urzeczywistniać w życiu. W odróżnieniu od marzenia sennego aktywna imaginacja charakteryzuje się wyrazistszą formą – jest konsekwentniejsza, bardziej skoncentrowana, często bardziej dramatyczna. W każdym razie musi być asymilowana przez świadomość jasną i klarowną.
Aktywna imaginacja przynosi bogaty materiał empiryczny z głębi nieświadomości i wskutek tego rozwija w człowieku zarodki jego twórczości, tym samym zaś uwalnia energię psychiczną i przygotowuje rozwiązanie autonomicznych kompleksów. Kompleksem autonomicznym nazywamy małe „osobowości” żyjące w indywidualnej nieświadomości człowieka.Dzięki aktywnej interwencji imaginacji wchodzimy w posiadanie tej energii i zyskujemy silniejszy wpływ na nieświadomą psyche.W dialogu między ego a wewnętrznymi postaciami imaginacji nieświadomość zostaje zintegrowana ze świadomością.
Wstępnym warunkiem udanej aktywnej imaginacji jest umiejętność obserwacji danych zjawisk psychicznych. „Psychologicznie rzecz biorąc- powiada Jung – obserwacja przynosi ze sobą ożywienie jej obiektu. Jest to tak, jakby z duchowego oka wydobywało się coś, co zmienia przedmiot. Skoncentrować się na jakiejś rzeczy, znaczy również zainicjować jakiś proces. To samo dotyczy obrazu fantazji. Koncentrujemy się na nim i z trudem przychodzi nam utrzymać go w spokoju, zaczyna się on poruszać, staje się niespokojny, coś się z nim łączy, on sam pomnaża się. Obserwacja tak pojęta odgrywa wielką rolę także w twórczości artystycznej.Aby podjąć stosowanie aktywnej imaginacji, człowiek musi już posiadać relatywnie silne ego, tj. zarazem samoświadome i otwarte na swój świat zewnętrzny i wewnętrzny. Imaginujący pozwala swej nieświadomości przemieniać swe ego, modyfikować je, a zatem rozwijać. Aktywna imaginacja musi obierać środkową drogę między estetycyzmem, który przecenia czynnik formalny, a intelektualizmem, który przywiązuje zbyt dużą wagę do treściowych aspektów wytworów nieświadomości.
Aktywna imaginacja nie ma żadnego programu, jest w pełni spontaniczna. Nie zna też ćwiczeń relaksujących, przepisanych postaw ciała czy kontroli oddechu. Nie zna również zadnych „tekstów medytacyjnych”, nie zakłada żadnych celów, które ma osiągnąć. W oczywisty sposób obce są jej też takie środki „wspomagające” jak np. narkotyki, prowadzące do zawężenia pola świadomości człowieka. Aktywna imaginacja bowiem otwiera drogę do realnego poszerzenia i pogłębienia świadomości. Tym, czemu oddajemy tu głos, jest fantazja twórcza wymagająca .
Ludzie, którzy nie uprawiają aktywnej imaginacji, łatwo mylą ją z tzw. imaginacją bierną, z owym „wewnętrznym filmem”, któremu wielu z nas pozwala rozwijać się przed swym wewnętrznym wzrokiem, np. przed zaśnięciem. W tych formach imaginowania zainteresowany przez cały czas „wie”, że wszystko, co sobie wyobraża, to „tylko” fantazja. Aktywna imaginacja, którą Jung określił jako „antycypowaną psychozę”, różni się od tamtych form fantazjowania tym, że człowiek bierze w niej udział zarówno jako cały człowiek jak i jako człowiek świadomy. Duża łatwość, z jaką przychodzi komuś imaginowanie, bywa często podejrzana, ponieważ prawdziwa aktywna imaginacja stanowi zdecydowane osiągnięcie , zrazu bowiem rzadko kiedy trwa dłużej niż 10-15 minut i jest odczuwana jako męcząca.
poniedziałek, 28 czerwca 2010
niedziela, 27 czerwca 2010

Test Rorschacha, test plam atramentowych, Ro - test projekcyjny, stworzony w 1921 roku przez szwajcarskiego psychoanalityka Hermanna Rorschacha. Na podstawie testu wnioskuje się o nieświadomych treściach psychicznych, cechach osobowości i zaburzeniach psychicznych (jest on używany w diagnozie klinicznej).
Test składa się z 10 tablic z plamami atramentowymi (5 szaroczarnych, 2 szaroczerwone i 3 kolorowe). Tablice prezentuje się osobie badanej, która opowiada, co na nich widzi. W odpowiedziach bierze się pod uwagę:
- interpretowany obszar (całość, części)
- determinantę odpowiedzi (kształt, barwa, pozorny ruch)
- poziom formy (zgodność obrazu z bodźcem)
- treść (ludzie, zwierzęta etc.).
Mierzony jest także czas reakcji na poszczególne tablice. Wypowiedzi są klasyfikowane według klucza, na podstawie którego tworzony jest tzw. psychogram. Test Rorschacha uchodzi za narzędzie rzetelne, natomiast jego trafność jest przedmiotem dyskusji, ze względu na dużą dowolność interpretacji wyników i brak należytej walidacji

Test ten jest przedmiotem mojej wielkiej fascynacji. Kojarzy mi się z kartami Tarota. Zawiera dziesięć plansz z dziwacznymi rysunkami, w którym każdy widzi co innego. Każda plansza symbolizuje inną sferę osobowowści i na podstawie indywidualnej interpretacji rysunku przez badanego, psycholog zbiera wiedzę o pacjencie. Kiedyś chodizłam prywatnie do terapeuty i robił mi ten test. Powyższa plansza symbolizowała moje relacje z matką. Zauważyłam w niej dwie osoby uprawiające paintball. Faktycznie moje relacje z mamą przypominają się takie ciągłe przepychanki, jakąś walkę.
  
Ta ostatnia dotyczyła mojego ojca i relacji z mężczyznami. Okazała się się, że postrzegam ich jako jakichś dziwnych, monstrualnie śmiesznych olbrzymów. Nieporadnych i słonowatych. Coś w ten deseń, to było już dawno i mało pamiętam.
sobota, 26 czerwca 2010

Mózg jest najbardziej przecenianym z ludzkich organów.
— Woody Allen
piątek, 25 czerwca 2010

Jaźń (niem. das Selbst) - jest osią, wokół której organizuje się struktura psychiczna człowieka. Jest odpowiedzialna za przepływ energii z części świadomej do nieświadomej i odwrotnie. Pełni funkcję integrującą. Celem Jaźni jest własne urzeczywistnienie w procesie teleologicznym (celowościowym), ale w trakcie rozwoju jednostki elementem pośredniczącym na tej drodze jest wytworzenie "ja ( czyli ego ).
W terminologii Carla Gustava Junga Jaźń stanowi centrum życia psychicznego i całości psychiki. Z poziomu nieświadomości podejmuje próby kierowania psychiką jednostki. Jest celem i źródłem energii dla rozwoju człowieka poprzez proces indywiduacji , jak również motorem wszelkiej twórczości i duchowych poszukiwań. Jaźń zaliczana jest do archetypów. Zawiera obraz Boga. Przez późniejszych autorów bywa określana jako cząstka istoty ludzkiej w Bogu , odpowiednik Królestwa Bożego wewnątrz człowieka z doktryny chrześcijańskiej.
wikipedia
|
Kiedy zrozumiemy, że człowiek ma znacznie większą wartość niż dobra materialne, niż pieniądze, możemy poczuć wagę ludzkiego życia, a dzięki temu wagę współczucia i dobroci. Ludzie w sposób naturalny pragną szczęścia i nie chcą cierpienia. Powodowani tym uczuciem wszyscy próbują osiągnąć szczęście i usunąć cierpienie, i wszyscy mają do tego podstawowe prawo. Pod tym względem wszyscy jesteśmy tacy sami, nie ważne czy bogaci, czy biedni, wykształceni, czy nie, czy pochodzimy ze Wschodu, czy z Zachodu, czy jesteśmy religijni, czy nie, a wśród religijnych, czy jesteśmy buddystami, chrześcijanami, żydami, muzułmanami. W istocie z punktu widzenia prawdziwej ludzkiej wartości wszyscy jesteśmy tacy sami.Pojęcie Jaźni (czy też to, co określamy mianem Jaźni) ma charakter tylko częściowo empiryczny. Ogarnia sobą zarówno to, co doświadczalne, jak i to, co jeszcze nie doświadczone, a nawet to, co nie jest doświadczalne w ogóle. A ponieważ – ze względu na jej cechę wykraczania poza domenę świadomości – jest istotnością, którą można opisać jedynie częściowo, zatem pozostaje ona dla nas w zasadniczej mierze niepoznawalna i postulatywna. Tej nieopisywalnej Całkowitości człowieka: „nie można unaocznić, która jest jednak nieodzowna jako pojęcie intuicyjne. Na płaszczyźnie empirycznej można tylko stwierdzić, że „ja” zewsząd jest otoczone przez jakąś nieświadomą wolę. Dowodu [jednak] na to dostarczyć może dowolny eksperyment skojarzeniowy, który ad oculus demonstruje jakże często występujący fakt, iż „ja” i jego wola zawodzą. Psyche to [bowiem] pewne równanie, które nie zafunkcjonuje bez czynnika nieświadomości – psyche stanowi pewną całość, która z jednej strony obejmuje „ja” empiryczne, z drugiej zaś strony transcendujące świadomość podłoże. (Jung C.G., GW 14/1, par. 175)”
Widzimy więc, że Jaźń obejmuje sobą całe istnienie psychiczne człowieka i tym samym jest z definicji czymś dużo bardziej obszernym od świadomej osobowości związanej z „ja”. Zawiera bowiem obok niej również cień jednostki oraz nieświadomy aspekt kolektywny. Jest to jednak jakiś szczególny rodzaj zawierania, bo jak czytamy we fragmencie pracy Jolande Jacobi: „Jaźń stanowi centrum systemu psychicznego, obejmuje go i przenika siłą swego promieniowania, to nasz prawdziwy „punkt środkowy”, [który] jest ośrodkiem napięcia między dwoma światami i ich siłami” (Jacobi J., s. 176-177.), tymi światami jest świat wewnętrzny i zewnętrzny, które zresztą w sensie ostatecznym i tak ona sama „powołuje”. ”
Jaźń a ego Gdy rozpatrujemy problem Jaźni, nieodłącznie pojawia się ona w kontekście „ja” oraz świadomości. I nie jest to przypadek, bo przecież jedyną treścią Jaźni, jaką znamy, jest to co pojawia się w polu świadomości, czyli odnosi się i jest „gruntowane” właśnie w odniesieniu do „ja”, a stosunek tegoż „ja” do Jaźni jest wyjątkowy:
- z jednej strony bowiem „ja” jest jedynym punktem „podparcia” dla centrującego się wokół niego pola świadomości, czemu towarzyszy tendencja do względnej emancypacji i traktowania siebie jako jedynego, niezależnego od wszystkiego, co mogłoby istnieć poza nim samym;
- z drugiej zaś strony „ja” zawiera się w Jaźni i jako jej część może występować wobec niej na zasadzie pars pro toto.
„Ja” jest jednak przede wszystkim świadomościowym eksponentem Jaźni i: „pozostaje do niej w takim stosunku jak patiens do agensa albo jak przedmiot do podmiotu, albowiem pochodzące z Jaźni postanowienia są bardziej ogólnej natury i dlatego są nadrzędne wobec tych, które podejmuje „ja”. Jak to, co nieświadome, tak Jaźń jest dana a priori, z czego wynika „ja”. Jaźń, by tak rzec, kształtuje „ja” w zarodku.
Nie ja tworzę samego siebie, lecz raczej ja dzieję się samemu sobie.
Dlatego, kiedy Jung porusza kwestię poznania Jaźni, zwraca także uwagę, że poznanie to nie odnosi się w żadnym przypadku do samoświadomego siebie "ja" w sensie personalistycznym, lecz do owego ukrytego względem "ja" czynnika, będącego de facto psyche samą w sobie. Czynnik ten jest „nieznany” świadomemu podmiotowi i jednocześnie domaga się od niego nieuprzedzonego poznania. Jung twierdzi wręcz, parafrazując początkowy fragment „Fundamentum” Ignacego Loyoli, że: „ludzka świadomość została stworzona w taki sposób, aby mogła rozpoznać (laudet) swoje pochodzenie od wyższej Jedności (Deum), aby oddała należną uwagę i szacunek temu źródłu (reverentiam exhibeat), wykonywała jego polecenia w sposób inteligentny i odpowiedzialny (serviat) i w ten sposób zapewniła całej psyche jako całości optymalny poziom życia i rozwoju.” (Jung C.G., GW 9.ii, par. 253)
Jaźń odzwierciedlona pojawia się, jako zjawisko - w relacjach międzyludzkich, ilekroć zadajemy sobie pytanie "co o mnie pomyślą inni?".
Koncepcja jaźni odzwierciedlonej jest elementem interakcjonizmu symbolicznego, teorii socjologicznej, wg której kluczowym mechanizmem kształtowania się struktur społecznych jest ciągła wymiana i ewolucja znaczeń symboli, odbywająca się w trakcie wszelkich procesów oddziaływań zachodzących między ludźmi. Interakcjonizm zaś wywodzi się z amerykańskiego pragmatyzmu filozoficznego.
W tym miejscu warto także wspomnieć o mającej bezpośredni związek z poruszaną problematyką teorią ról, której jednym z autorów jest Charles Cooley.
Głosił on, że osobowość nie jest niczym innym, jak tylko sumą wyuczonych ról społecznych, przydzielanych przez społeczeństwo. Wyznaczona rola, stawia przed jednostką żądania do kategorycznego spełnienia. Wraz z rozwojem fizjologicznym, ról przydziela się coraz więcej, a te ograniczając jednostkę, kreują jej osobowość.
Teoria ról Cooleya ma wiele wspólnego z zasadą jaźni odzwierciedlonej. Jaźń odzwierciedlona "uruchamia się" tylekroć, ile razy zadamy sobie pytanie " jak mnie widzą inni" i staramy się na to pytanie odpowiedzieć. Dochodzimy wówczas do konkluzji (w myśl teorii ról), że stajemy się tacy, za jakich uznają nas inni . Nie oznacza to , że jednostka rodzi się bez jakichkolwiek właściwości , przenoszonych genetycznie w sposób niezależny od środowiska społecznego . Tym nie mniej być człowiekiem – to być za człowieka uznawanym.
Cooley zawarł tą tezę w swojej koncepcji ról (jaźni odzwierciedlonej), która składa się z 3 aspek-tów: 1) nasze wyobrażenie o wizerunku nas samych w oczach innych osób, 2) związane z nim poczucie zadowolenia lub upokorzenia, 3) nasz sąd na temat nas samych.
Fundamentem założeń Cooley’a jest komunikacja rozumiana jako społeczne komunikowanie się. „Jaźń powstaje tylko dzięki komunikacji między daną osobą a najbliższymi jej grupami.” Według Cooley’a „głównym zadaniem socjologii jest badanie stosunków społecznych jako odbicia ludzkich wyobrażeń o nich. Jednostki nie istnieją poza społeczeństwem, a rozwój osobowości odbywa się dzięki procesowi uczenia poprzez komunikowanie się z innymi ludźmi”.
Jaźń subiektywna w socjologii, psychologii i fenomenologii jest to część jaźni, która jest odpowiedzialna za subiektywne postrzeganie jednostki przez samą siebie i przeciwstawiona jest jaźni odzwierciedlonej. W niektórych założeniach jaźń subiektywna utożsamiana jest z pojęciem ego jako elementu wyodrębnianego w triadzie id - ego - superego
Najważniejszym i zarazem najtrudniejszym do zrozumienia archetypem jest jaźń. Jaźń stanowi „centrum osobowości", pomost pomiędzy świadomością i nieświadomością, który oznacza harmonię i równowagę między różnymi, często sprzecznymi ze sobą jakościami tworzącymi psychikę. Jaźń z zasady nie jest poznawalna, ponieważ świadome ego — będąc jej częścią— nie jest w stanie uchwycić osobowości nadrzędnej wobec niej, tak jak dziecko nie może w pełni zrozumieć dorosłego lub jak część nie może zawierać całości.
Symbolem jaźni może być wszystko, co ego uważa za całość większą od siebie. Niewiele więc symboli wyraża w pełni rozwiniętą jaźń. Ponieważ jaźń jest tak odległa od świadomego umysłu i praktycznie jest niemożliwe osiągnięcie pełni jaźni, archetyp ten jest często przedstawiany jako figury abstrakcyjne lub geometryczne. Przede wszystkim jest to mandala (w sanskrycie „okrąg", lecz słowo to jest używane na oznaczenie najróżniejszych, koncentrycznie ułożonych figur) lub CZWÓRCA (jakakolwiek figura złożona z czterech części). Do najczęstszych osobowych przedstawień jaźni należą Budda, Chrystus i Khidr (legendarny święty islamu). Jaźń jest symbolizowana przez boskie dziecko oraz pary, takie jak ojciec i matka, król i królowa, bóg i bogini, albo przez HERMAFRODYTĘ. Symbole teriomorficzne reprezentujące jaźń to zwierzęta obdarzone siłą i władzą, takie jak smok, wąż, słoń, lew i niedźwiedź, owady, takie jak pająki, motyle i żuki, oraz zbliżone wyglądem do owadów kraby. Jaźń może być przedstawiana jako roślina, najczęściej lotus i róża, oraz za pomocą różnych przedmiotów mitycznych, jak Hiranyagarbha („złoty zarodek", z którego według tradycji wedyjskiej powstał i wyrósł świat), święty Graal czy kamień filozoficzny średniowiecznych alchemików. Archetyp jaźni – mówi Jung – produkuje te same symbole, które zawsze wyrażały bóstwo. Praktycznie nie można rozróżnić pomiędzy symbolem jażni a wyobrażeniem Boga. Jak twierdzi Jung, jaźń jest „Bogiem w nas” (Jung, 1935,1948b,1951a,1951b,1952a).
Jaźń, archetyp pełni i doskonałości, czeka najwytrwalszych wędrowców u kresu drogi jako obraz Boga dostrzeżony we własnej duszy. Jest najcenniejszym archetypem odkrytym przez Junga. Według tego uczonego Jaźń stanowi też cel indywiduacji, czyli rozwoju ludzkiej osobowości. Indywiduacja obejmuje opanowanie Cienia (mrocznej strony psychiki), porozumienie z własną duszą: Animą u mężczyzny, Animusem u kobiety, i zbliżenie do archetypów natury – Wielkiej Matki oraz kultury – Starego Mędrca. Na tej drodze czeka wiele ofiar, można też zaznać trochę radości.
|
|